FELIETON: Pięściaki z paleolitu w erze technologii cyfrowych

Uwaga! Nowa rewolucja przemysłowa, oparta na transformacji cyfrowej, właśnie przemeblowuje środowisko pracy, zauważyliście? Z pewnością – zmiany następują lawinowo i dotykają wszystkich. Dlaczego zatem tak wielu z nas wciąż korzysta z narzędzi, które przestały mieć sens wraz z końcem minionej epoki?

Gdyby ktoś zadał nam pytanie, dlaczego człowiek paleolitu nie rozwinął przemysłu drzewnego, nasza odpowiedź byłaby oczywista. Krzemienne pięściaki i otoczaki nie najlepiej, oględnie rzecz ujmując, nadawały się do ścinania drzew i przerabiania ich na deski. Gdy już nauczyliśmy się wytwarzać metalowe siekiery, mogliśmy ścinać i obrabiać bale, ale wciąż nie byliśmy zdolni do tak precyzyjnej, łatwej i masowej obróbki drewna, jaką umożliwiają nowoczesne tartaki wyposażone w maszynowe piły i tokarki.

Nowoczesne cyfrowe narzędzia i technologie robią wielką różnicę, w niemal każdej profesji. Doskonale to wiemy, a jednak wielu z nas jest dziś w sytuacji historycznych drwali i stolarzy, którzy wciąż korzystali z prostych narzędzi, mimo że mieli już do dyspozycji nowoczesne maszyny, mogące znacznie ułatwić im pracę. A co więcej – oferujące zupełnie nowe zawodowe możliwości.

Problem ten jest bardziej powszechny, niż mogłoby się na pozór wydawać. Nawet w nowo otwartych biurach dużych, dysponujących olbrzymimi możliwościami firm – biznesowych lokomotyw rozwiniętych państw – wysoko wykwalifikowani pracownicy marnują siły i czas na ciosanie bali siekierkami.

Adaptuj się lub giń

Problemem nie jest brak pieniędzy na inwestycje w technologie pracy, ale brak świadomości, że są po prostu niezbędne, by przetrwać. Inercja, przejawiająca się przywiązaniem do „starych, dobrych, sprawdzonych” metod osiągania celów, jest jednym z głównych grzechów dzisiejszego rynku pracy.

Przesada? Czy wiecie, że zgodnie z badaniem przeprowadzonym przez firmę Dell aż 44 proc. pracowników uważa, że ich narzędzia pracy nie są wystarczająco inteligentne? I że 1/3 twierdzi, że technologia, z której korzystają w domu, jest nowocześniejsza?

Pracodawcy, którzy szybko nie zaadaptują się do nowych wymogów, wkrótce wpadną w poważne tarapaty. Nie ma bowiem firmy bez ludzi, a fakty są jednoznaczne. Aż 82 proc. pracowników uważa możliwość korzystania z odpowiednich technologii za kluczową przy wyborze miejsca pracy. Ponadto wyniki badań wskazują, że do 2020 roku połowa millenialsów prawdopodobnie zrezygnuje z posady, która nie oferuje dostępu do odpowiednio zaawansowanej technologii lub będzie odrzucać oferty takiej pracy.

Każdy pracodawca, który uważa, że biurko z komputerem zdolnym podołać wyzwaniom arkusza kalkulacyjnego i edytora tekstu to nadal wszystko, czego potrzeba, powinien wreszcie się obudzić i wyjść ze swej jaskini. Świat już wygląda zupełnie inaczej.

Optymalna technologia = wydajność + możliwości
To, że wykorzystanie optymalnej technologii do osiągnięcia celu jest opłacalne, stanowi regułę, od której nie ma wyjątków. Owszem, można kuć skałę kilofem, ale młot pneumatyczny i dynamit sprawdzą się znacznie lepiej.

Nie przez przypadek używamy tu określenia „optymalna technologia”, a nie „nowoczesna technologia”. Owszem, technologia, której potrzebujemy, by pracować lepiej (efektywniej, łatwiej, przyjemniej), powinna być nowoczesna. To jednak nie wszystko. Musi być szyta na miarę potrzeb – czyli optymalnie dobrana do pracy, jaką wykonuje dana osoba.

Wiele firm wychodzi z prostego założenia, że wystarczy „więcej” – więcej mocy obliczeniowej, więcej urządzeń, więcej technologii komunikacyjnych etc. Firma Dell swoją ofertę przygotowuje jednak w przekonaniu, że to za mało. Że kluczowe jest rozpoznanie potrzeb poszczególnych osób. Czy może, innymi słowy: poszczególnych „cyfrowych plemion”, bo można nas wszystkich pogrupować zgodnie zarówno z osobistymi preferencjami – na przykład jedni wolą pracować w biegu, inni stacjonarnie – jak i potrzebami narzucanymi przez zawodowe wyzwania.

„Cyfrowi nomadzi”, „Zdalni zdolni”, „Obrońcy biurka” – to my

Czasy, gdy typowy pracownik biurowy większość dnia siedział na krześle, wpatrzony w ekran monitora, odchodzą do historii. Owszem, wielu z nas wciąż najlepiej się czuje w roli „obrońcy biurka” – ale już niekoniecznie w biurze, bo wielu woli pracować w domu, jako „zdalni zdolni”. Niektórzy z nas to „wojownicy korytarzy” – wciąż wiele czasu spędzający w przestrzeni pomieszczeń formy, ale rzadko przy biurku – bo albo ich temperament, albo stawiane przed nimi wyzwania wymagają bycia w ciągłym ruchu i licznych osobistych kontaktów ze współpracownikami.

Z urządzeń cyfrowych korzystają jednak dziś nie tylko białe kołnierzyki, ale i ludzie pracujący ciężko w najtrudniejszych warunkach, gdy za biurko na komputer musi służyć goła ziemia, a gwałtowne burze – i te, które potrafią przemoczyć do ostatniej nitki, i te pustynne, zdolne wcisnąć ziarnko piasku pod skorupkę jajka – są taką samą codziennością, jak konferencje w biurach.

Transformacja cyfrowa dotknęła w nie mniejszym stopniu świat szeroko rozumianych profesji kreatywnych. Zarówno grafik, jak i montażysta wideo wymagają zupełnie innych technologii niż księgowi lub geolodzy szukający nowych złóż.

Specyfiką oferty Della jest rozpoznanie i uwzględnienie zróżnicowanych potrzeb rozmaitych „cyfrowych plemion”, które wyłaniają się w wyniku postępującej nowej rewolucji przemysłowej. Przykładem optymalnej technologii dostosowanej do wyzwań profesji twórczych jest Dell Canvas:

Wkrótce szerzej przedstawimy rozwiązania przygotowane przez firmę Dell dla poszczególnych grup zawodowych.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *